Wydawnictwo Do

Marek Ryćko

Ostatnio wydane
Książki
Zapiski książkoroba
Piotrków nie tylko Trybunalski
Cytryna
Człowiek i jego znaki
Ile kosztuje fotel burmistrza?
Największe miłości świata
Zbyt duża różnica płci...
SMS – Słowa Mają Siłę
Autor
Tygodnik Wprost o książce
Pani Magdo pani pierwszej to powiem...
Autorzy
Nasza firma
Informacje dla przyszłych Autorów

Wydawnictwo Do
Marek Ryćko
telefon: (0 22) 824 05 07
faks: (0 22) 824 05 02
e-mail: do@do.com.pl

Ostatnia aktualizacja:
29 listopada 2006 r.
godzina: 12:31

Zgodność ze standardami:

XHTML 1.0   CSS 2.1
 

Fragment książki

Przedstawiamy fragment pierwszego rozdziału książki Daniela Senderka „SMS – Słowa Mają Siłę”, pierwszej polskiej powieści SMS-owej.

Czerwiec 2000

Podobno mężczyzna rodzi się po to, by posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna. Wiele lat temu posadziłem klon, który dziś jest już okazałym drzewem. Niestety, nie spełnię pozostałych męskich powinności, choć tak bardzo bym chciał. Krzyku pierworodnego nie usłyszę. Nie mam z kim spłodzić syna i wiem, że nigdy nie będę miał. Postanowiłem spłodzić książkę, by coś, prócz drzewa, po sobie pozostawić...

Kim zatem jestem, skoro tak „entuzjastycznie” nastawiłem się do życia? Jestem dwudziestotrzyletnim wrakiem uczuciowym. Stałem się nim jeszcze w stoczni. Stałem się najdoskonalszym dowodem tego, że Korczak, niestety, miał rację. To właśnie on, tak kochający dzieci, napisał: „Bez szczęśliwego dzieciństwa całe życie jest kalekie”. Pragnę opisać ostatni rok sztormów, jakie miotały tym wrakiem. Fale rzucały jego pokaleczonym kadłubem o najostrzejsze skały, a mimo to płynął dalej... Powoli, samotnie jak latający holender, bez portu macierzystego i docelowego. Od dawna nabierał wody, a ponieważ nie znalazła się ani jedna, nawet najmniejsza szalupa, ponieważ nie znalazł się nawet maluteńki dziurawy kapok...

Nie jestem szczytem kobiecych marzeń. Nie jestem nawet takich marzeń równiną. Jestem jedną wielką depresją. Natura poskąpiła mi urody. Nie dostałem pięknej twarzy boysbandowca. Nie dostałem promiennego uśmiechu. Nie dostałem nawet normalnego głosu... Ale w naturze musi być przecież równowaga. Dostałem w zamian wielkie kochające serce. Dar tak potrzebny, jak kulawemu jedna noga dłuższa, jako zadośćuczynienie za tę drugą, krótszą. To nic, że kardiolog wykrył w tym sercu jakieś szumy. Kochać jednak potrafiło. I to jeszcze jak kochać...

*

Po raz pierwszy usłyszałem o niej od brata ciotecznego. Spytał, czy widziałem, jaka śliczna dziewczynka jeździ takim błękitnym audi. Brat ma wyśmienity gust. Zawsze podobały nam się te same kobiety. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej jego nowemu zauroczeniu. Minął dzień, drugi, właśnie mijał trzeci, a jej nigdzie nie było. Audi u nas wiele, a mi nawet do głowy nie przyszło, że powinienem patrzeć za tym, które najszybciej przemierza ulice naszego dwudziestotysięcznego miasta. Rzut oka i... już jej nie ma! Nie mogła to więc być miłość od pierwszego wejrzenia. O czym ja mówię, przecież to w ogóle nie miała być miłość.

Nigdy nikogo o nią nie pytałem, a mimo to opinie na jej temat sypały się jak z rękawa. Gorzej. Jak z rozciętego bezdennego worka. I do tego same negatywne! To naprawdę głupie, gdy ktoś o umyśle tak ograniczonym, że bliżej mu do poziomu Brakującego Ogniwa niż do homo sapiens, mówi o kimś „kretynka”, „wariatka” czy „pustak”. To tak, jakby „minus jeden” wyśmiewało się z „zera”. W naszym mieście nie brakuje takich „uprzejmych”, ale chyba na tym polega swoisty urok małych miasteczek. Sam nie cieszę się lepszą opinią. Tyle dowiedziałem się o sobie od innych, że zacząłem się siebie obawiać! Właśnie ci „uprzejmi” zdradzili mi jej imię. Imię, które wydało mi się niesłychanie intrygujące. Brzmiało: Nadia. Do dziś nie jestem pewien, czy to aby nie ono stało się powodem zawarcia tej znajomości.

Jeździła często, co nasuwało przypuszczenia, że albo ma wspaniałego tatę, który uszczęśliwia ją pożyczaniem samochodu, albo rzeczywiście jest tak okropna, jak mówią. I tato, chcąc zaznać choć na chwilę spokoju, oddaje jej autko i wysyła do siedmiu diabłów. Dzisiaj domyślam się, jaka jest prawda. W autku czuła się niczym ryba w wodzie, ale gdy miasto miała pokonać na nóżkach (między nami mówiąc, bardzo ładnych), aż przykro było patrzeć, jak samotnie i niepewnie to robi. Po to natura wymyśliła kobiece nogi, ich zawieszenie, chód, by nimi cieszyć męskie oczy. Przecież nie ma na świecie nic piękniejszego niż kobieta w ruchu... Ona wolała jednak cztery kółka. Za kierownicą przyjmowała pozycję młodego gangstera. Ciemne okulary zakładane nawet wieczorem, lewy bark przy szybie, prawa ręka na kierownicy. Brakowało jej tylko cygara i giwery większej niż ona sama i już byłby idealny Boguś Linda w spódnicy! Siedemnastoletni Boguś...

Jestem typowym happeningowcem, bez tematów tabu i świętości. Wiem, co ukrywam pod swoją maską, postanowiłem odkryć, co Nadia ukrywa pod swoją. Każdy z nas ma prawo do sprawiedliwego procesu i obiektywnego wyroku. Postanowiłem stać się sędzią! Chciałem pokazać sobie i innym, jaka jest naprawdę. Poznać ją, ale inaczej niż wszyscy. Nie wprost, twarzą w twarz, a umysłem w umysł... Może nawet duszą w duszę? Zdobyłem numer jej telefonu komórkowego, poczekałem na odpowiednią okazję i zacząłem...

1.06.2000

MIŚ 9:30 Z okazji Dnia Dziecka życzę ślicznej dziewczynce wszystkiego, czego tylko zapragnie. Jeźdź wolniej, by wszyscy mieli okazję ujrzeć i docenić Twą urodę.

NADIA 13:30 Serdecznie dziękuję za piękne życzenia, ale nie za bardzo wiem, komu. Powiesz mi, kim jesteś, doceniaczu mojej urody, i kto Ci dał mój numer?

MIŚ Twa śliczna stópka zbyt mocno naciska na gaz, więc mijamy się zbyt szybko. Przez to mam rozmyty Twój obraz, ale i tak jest śliczny... A numer wziąłem z książki telefonicznej.

NADIA Więc nie zamierzasz się przedstawić? Może jesteś jakimś zboczeńcem?

MIŚ Zboczeńcem? Dzięki – jesteś tak miła, że aż strach się przedstawić. Może nie warto...

NADIA 14:40 Źle mnie zrozumiałeś. Proszę, powiedz, kim jesteś, bo mama zabroniła mi rozmawiania z nieznajomymi. À propos, wcale szybko nie jeżdżę, to złudzenie. ;-)

MIŚ Nie rozmawiasz z nieznajomym, tylko SMS-ujesz ze „znajomym” – tak można. Jestem, jeśli pozwolisz, Twoim SMS-owym przyjacielem. A imię to rzecz nabyta.

Nadia dzwoni trzy razy z komórki i raz z domu

MIŚ Pewnie obserwujesz znajomych i testujesz, kto sięgnie po telefon? Tak Ci się nie uda, ale mądra z Ciebie dziewczynka. Na razie.

NADIA 15:35 Proszę, nie drocz się ze mną. Myślę, że nie powinieneś się mnie bać, przecież przez telefon Cię nie pogryzę. Lubię znać imię mojego korespondenta.

MIŚ Czyż tajemniczość nie jest pociągająca? Mogę wymyślić jakieś imię, jeżeli Cię to zadowoli. Twoje jest ładne, a moje nie. Nadaj mi, jakie tylko zechcesz.

Nadia dzwoni

NADIA 21:17 Wrr... już kilka razy złapała mnie Twoja automatyczna sekretarka – zbankrutuję! Może chociaż mi siebie opiszesz? Wiek, wygląd itd. Gdzie najczęściej się mijamy?

MIŚ 23:00 Masz rację, mnie też moja sekretarka wkurza, zaraz ją zwolnię! Latek mam 23 (co, za stary?) i jestem podobny do... nikogo. Grzeczne dziewczynki już śpią, więc dobranoc.

Nadia dzwoni osiem razy

NADIA Kim jesteś, tajemnico mojego telefonu? Albo zaraz mi to napiszesz, albo gdy zadzwonię, podniesiesz słuchawkę. Hi, hi, hi... ja grzeczna???

MIŚ Jestem Twoim SMS-owym (powtarzam: SMS-owym) prezentem na Dzień Dziecka. Poznasz mnie, kiedy nadejdzie pora. Dobranoc. Twój X

NADIA 0:10 Jestem niecierpliwa! Prezenty rozpakowuję, zanim zdążą je zapakować! Ciebie też tak chcę. Proszę o minutkę rozmowy. Nie zasnę, póki nie dowiem się, z kim mam przyjemność.

Gdybym wiedział, co właśnie zacząłem... Wtedy pomyślałem, że stary SMS-owy wyga zdobył kolejną korespondentkę. Młodą, nieświadomą i bardzo ciekawską. Później oddałbym wszystko, by cała ta historia okazała się tylko wymysłem. Niestety, wydarzyła się naprawdę...

Numer, z którego pisałem, był nowy, tylko do SMS-owania, więc nie odbierałem przychodzących na niego połączeń. Ucieszyłem się, że Nadia odpisała, bo ostrzegano mnie, że prawdopodobnie odpowiedź zabrzmi: Spadaj! Nie, nie, to nie miało być „spadaj”, ona podobno uwielbia wulgaryzmy.

Postanowiłem nauczyć ją cierpliwości, bo jedynie ode mnie zależało, czego się o mnie dowie. Po raz pierwszy mogłaby wyrobić sobie o kimś opinię sama, nie zasięgając jej od „uprzejmych” znajomych.

Wydało mi się, że tego dnia po raz pierwszy w życiu tyle razy prosiła, a mimo to nie otrzymała tego, na czym jej zależało. Miłe, że potrafi prosić, i to nic, że dość natarczywie. Ważne, że potrafi.

Dwa tygodnie przed wysłaniem pierwszego SMS-a zrobiłem Nadii zdjęcie. Bez pytania, bez pozwolenia, bo robienie zdjęć przedstawicielkom płci pięknej to moje chore hobby. Było ciemno, samolubny obiektyw aparatu zagarnął całe padające na nią światło dla siebie, więc nawet nie zdążyłem jej się przyjrzeć. Wykrzyczała: „Nie, nie, nie!”, lecz migawka zapadła, a ja byłem już daleko. Dogonił mnie jednak jej piskliwy, rozkazujący głosik: „Negatywy i odbitki dla mnie!!!”. Nie takie pogróżki padały pod adresem włodawskiego paparazzi, nie przejąłem się i tymi. Pewnie poczuła się jak księżna Diana. Zdjęcie się udało. Nie wydała mi się na nim wcale piękna, jeszcze nie wtedy. Poznała jednak mój głos, tak charakterystyczny, że odebranie telefonu by mnie zdemaskowało. Musiałem więc pozostać niemy...

2.06.2000

MIŚ 22:17 Rozpakować prezent – ślicznie. Może na urodziny? Na kiedy przypadają? Mylą się „ludzie”, że wredniara z Ciebie. Dla mnie jesteś miłą osóbką i proszę, by tak zostało.

NADIA 22:34 Któż tak łże, że jestem wredniarą?! Po co rozpytujesz innych o mnie? Choć kobiet o wiek się nie pyta, to Ci powiem, że za 3 dni będę pełnoletnia. Dlaczego napisałeś właśnie do mnie?

MIŚ 23:45 Ci i owi myślą, że Cię znają. Pędzisz ulicami, więc wydajesz im się niedostępna, a przez to cwana i... Czemu do Ciebie? Może chcę Cię uratować... Więc 5 czerwca będziesz pełnoletnia.

Dziś odwiedził mnie mój kolega, Mariusz Lisowski. Ma być pierwszym świadkiem mojego sądu nad Nadią. Znałem go od niedawna. Aż parował z ciekawości, by się dowiedzieć, z kim teraz piszę. Wystarczyło pół zdania – aj, z taką łobuziarą... – i już wiedział, że z Nadią. Naprawdę wydało mi się smutne, że słowa: złośnica, cwaniara, łobuziara, wredniara mają w moim mieście jeden synonim: Nadia.

Coś w tej malutkiej istotce musiało być niepokojącego, skoro nie znalazł się jeszcze nikt, kto by się miło o niej wyraził. Podobała się wielu, lecz na podobaniu zazwyczaj się kończyło. Czy będę pierwszym, który powie o Nadii coś dobrego?

3.06.2000

NADIA 9:30 Wybacz mi, skłamałam. Urodziny mam dopiero 25 września, lecz czuję, że nie wytrzymam tak długo, jeśli nie dowiem się, kim jest mój Prezent. Przepraszam, wybacz mi moje kłamstewko. :-(

NADIA I wcale nie jestem wredniarą! Ludzie mnie nie znają. Ciekawe, przed czym chcesz mnie ratować? Jak masz na imię, mój Don Kichocie z Włodawy? Brr... zamarzam, 5 stopni Celsjusza!

MIŚ 9:40 Dla SMS-ów od Ciebie aż warto się budzić. Kłamstwo spod Twych paluszków i tak brzmi pięknie – wybaczam. 5 st. C? Śpisz w lodówce, by wyglądać młodo? Nie polecam!

NADIA 9:50 Hi, hi, to nie lodówka, tylko Zakopane! Zaraz idę na spacer. Przepraszam, jeśli Cię zbudziłam swoim SMS-em. Niedźwiadku, bardzo fajnie mi się z Tobą pisze. Możesz SMS-ować do mnie ciągle.

MIŚ Buuu... (Płaczę, bo Cię dziś nie zobaczę.) Twój niedźwiadek wyłącza na noc telefon, więc go nie zbudziłaś. Uważaj na swe śliczne kosteczki, stoki są równie niebezpieczne, jak ulice.

MIŚ 20:20 Oscypki smaczne? A kierpce wygodne? A może to nie te góry? Cóż Cię w nie wygnało? Czyżbym to ja tak Cię wystraszył? I tak odnajdę Cię wszędzie, gdzie Plus GSM ma zasięg.

Nadia przeprasza?! Ta, która miała potraktować mnie wiązką łaciny, jakiej nie powstydziłby się żaden szewc, po prostu przeprasza! Nie musiała, a zrobiła to aż dwukrotnie. To mnie urzekło. Za to ją polubiłem. Wpisałem plus na jej konto. Wiedziałem, że kłamie, a mimo wszystko pozwoliłem jej zatriumfować, uwierzyć, że mnie przechytrzyła.

SMS-y to literki, tworzące na ekraniku telefonu wiadomość. Zaledwie 160 znaków. Mają jednak tę niesamowitą przewagę nad słowem mówionym, że pozwalają nie widzieć ani nie słyszeć reakcji adresata. Układając SMS-y, każde słowo możemy cofnąć, uszlachetnić, nie dbając o to, czy w oczach odbiorcy wywołamy radość, strach czy łzy. W SMS-ach jesteśmy inni, bardziej szczerzy, bo jakby anonimowi.

Większość mojego korespondowania z Nadią będzie się odbywała nocą, kiedy uczucia dochodzą do głosu, bo rozum śpi.

Przed czym chciałem Nadię ratować? Chyba przed tym, żeby narysowana przez innych szpetna maska nie wrosła w jej twarz na stałe.

4.06.2000

NADIA z numeru Pawła (jej chłopaka) 20:35 Od chwili, gdy Cię poznałam, nie mogę o Tobie zapomnieć. Gdy Cię widzę, czuję się, jakbym była z waty, a Ty mnie nie zauważasz. Nie odtrącaj mnie! Nie ignoruj!

MIŚ na numer Pawła Hmmm... Zobaczyłaś mnie? I pewnie miałem wypisany na twarzy mój numer telefonu? Powiedzmy, że nie wiem, skąd go masz... Nieznajomy

NADIA z numeru Pawła Twój numerek mam stąd, skąd Ty masz mój. Sprytny z Ciebie Misio, mój Niedźwiadku. Czuję, że zostaniemy SMS-owymi przyjaciółmi.

MIŚ na numer Pawła Pewnie telefon wpadł Ci w przepaść i kupiłaś sobie nowy? Pewnie, że chcę być Twoim SMS-owym przyjacielem. I może nie tylko SMS-owym? Miś Brunatny

NADIA z numeru Pawła Spryciarzu, jak na to wpadłeś, że to ja, Nadeczka? To jest numer mojego faceta, który strasznie się wkurza, że ze sobą piszemy. Pewnie już nie napiszesz?

MIŚ na numer Pawła Uuups! Nadio, przekaż swojemu chłopakowi: 1. Gratuluję gustu. 2. Ja jestem tylko SMS-owy i nigdy się do Twojej kobiety nie zbliżę.

NADIA 23:37 Misiu, Paweł nie musi wiedzieć, że się do mnie zbliżyłeś. Przynajmniej ja mu o tym nie powiem. Co miałeś na myśli, pisząc: „Może nie tylko SMS-owym”? Zdradź chociaż pierwszą literkę imienia.

MIŚ 0:40 Zbliżyć się do Ciebie? Wkrótce rozpoczyna się sezon na jelenie... Nie chcę, by Twój facet się nim poczuł. To pewnie fajny gość? SMS-owo mogę być bardzo bliziutko. Dobranoc.

A więc Nadia postanowiła sobie ze mnie zażartować. Nie miała pojęcia o tym, że numer mojej komórki istnieje tylko dla niej! Cokolwiek przychodziło na ten numer, musiało być od niej lub od jej znajomych. Napisała od swojego chłopaka, udając zauroczoną moją osobą dziewczynę. Zapragnęła się mną zabawić. Sprawdzić moją wierność czy doczekać się jakiegoś błędu dekonspirującego mnie? Wysłała SMS z telefonu swojego chłopaka, nie kryjąc tego przed nim. Może jednak określenie „złośnica” pasuje do niej jak ulał?

Paweł M. – chłopak Nadii. Wtedy jeszcze go nie znałem. Teraz wiem, że zrobiłby wszystko, aby uszczęśliwić swoją małą Nadkę. Pozwolił mi z nią pisać, pomimo tego że z każdym kolejnym dniem jego telefon stawał się coraz bardziej głuchy. Wiadomości od jego ukochanej zaczęły trafiać pod inny numer, pod mój numer. Niesłychanie go polubiłem. Nawet nie wie, że odszedłem na jego prośbę. Na prośbę, której nigdy nie wypowiedział.

5.06.2000

NADIA 18:15 Mam kłopoty z kieszonkowym, więc będę mniej SMS-ować. Rozmowy przez telefon wychodzą taniej, ale pewnie znów nie odbierzesz. Kiedy spotkaliśmy się ostatnio?

MIŚ 21:07 Ostatnio spotkaliśmy się w poprzednim życiu. :-) Ciekawi mnie, jaką nazwę mam w Twej książce telefonicznej. Mówiłaś komuś o mnie, pewnie straszne rzeczy? Miś Fazi

NADIA Więc jest prawdopodobne, że nawet nigdy na Ciebie nie spojrzałam? W mojej książce figurujesz jako Miś. Chciałabym, byś był tam zapisany po imieniu, tak jak inni.

MIŚ Patrzysz tylko przed siebie, a Świat otacza Cię naokoło. „Widzieliśmy” się ostatnio 30 maja i to przez – ho, ho – aż 4 sekundy! Ale i tak czułem się uradowany.

Nadia dzwoni z domu

MIŚ 22:00 Boooję się konfrontacji. Boję się, że po telefonie Cię stracę, że coś się zmieni i to nie na lepsze... Teraz jest dobrze, no nie? Jeśli pozwolisz, odwiedzę Cię we śnie. Twój Miś

Nadia jest materialistką? Przecież to o mnie mówią, że potrafię wszystko przeliczyć na pieniądze, a tu ktoś chce mnie w tym prześcignąć. Nie jestem skąpy, szanuję pieniądze, bo sam ich jeszcze nie zarabiam. No więc może nareszcie się dowiem, ile jestem naprawdę wart. Wszystkie jej poprzedniczki pisały, że pieniądze to nie wszystko i wydawały na mnie średnio 120 zł miesięcznie na same SMS-y! Wydawałem im się bezcenny. Pisały nie tylko dlatego, by mnie poznać. Pisały, by zostać wysłuchane, a przede wszystkim zrozumiane. A słuchać i rozumieć potrafię. Mając regularnych chłopaków, mężów, rodziny, zmęczone szkołą lub pracą poświęcały mi tyle czasu. Lat miały od 16 do 30, pochodziły z różnych miejscowości. Kim jesteście faceci, że jesteście tacy beznadziejni?

Nadia była jedną z niewielu, które widziałem. Której namiastkę wyglądu miałem uwiecznioną na zdjęciu. Więc ta malutka Istotka, która nie zarabia jeszcze na samą siebie, chce mnie wycenić. Może nawet zechce mnie kupić? Ciekawe, czy doczeka się jakiejś promocji.

Dziś poinformowałem Artura o moim pisaniu z Nadią. Kim jest Artur? Do 1 listopada 1999 roku był kolegą jak dziesiątki innych. Tamtego listopadowego wieczora, tuż po pogrzebie swojego przyjaciela, Artur napisał: „Lubię Cię, Daniel, naprawdę Cię lubię i uszanuję Twą wolę”. Jaką wolę obiecał Artur uszanować? Wolę, bym następne Święto Zmarłych spędził już po tamtej stronie. Wtedy stał się moim przyjacielem. Może nawet więcej niż przyjacielem...

Tamtego listopadowego dnia poznałem także jego szesnastoletnią siostrę. Oczywiście, jak to u mnie bywa, SMS-owo. Dorota znała mnie najpierw tylko SMS-owo, później listownie. Okazała się jedyną, która poznała mnie naprawdę. Pamiętam, jaką furorę w jej elitarnym LO robiło moje pytanie: Czy lepiej kogoś stracić, czy nie mieć kogo tracić. Pytanie to do dzisiaj pozostało bez odpowiedzi...

6.06.2000

MIŚ 23:50 Dobranoc, Misiaku płci pięknej. Ja Cię ułożę do snu, a Ty mnie zbudź jutro ślicznymi słowami. Twój Miś tak ładnie prosi. Ale zazdroszczę Twojej poduszce! Miś

7.06.2000

Kamiński 16:00 Odpierdol się od mojej panienki! Jak się dowiem, że wysyłasz jej jakieś SMS-y, to tak ci zajebię, że się nie pozbierasz!

MIŚ I po co te wulgaryzmy? Powiedz, o którą panienkę chodzi, bo SMS-uję z tyloma, że nie wiem. Ja jestem tylko SMS-owy, więc trudno mi zajebać.

MIŚ 17:00 No i co? Od której panny mam się odwalić? Pewnie szkoda Ci 60 groszy na obronę Twej własności? Może nie jest tyle warta? A kim Ty jesteś? Pozostań w pokoju.

Kamiński Od wszystkich, facet.

Dziś zaczął pisać do mnie jakiś człowiek. Słownictwo, jak widać powyżej, kunsztowne. Zmuszony do zebrania informacji o tym, który mi grozi, ujawniłem informatorom, o co chodzi. Nadia przestała być moją słodką tajemnicą. Po godzinie już dwóch „inteligentów” zaczęło mi pisać, że mnie, łagodnie mówiąc, zajebie!

Jeden z nich, Kamiński, to były chłopak Nadii. Nikt ważny w naszym mieście, ale kolega lubiących siłowe perswazje psycholi. Jako że największy psychol, jakiego znam, ukrywa się pod pseudonimem Miś, nie miałem się czego obawiać. Tego dnia pojąłem jednak, że Nadia ma kolegów, którzy ją pomszczą, gdybym ją skrzywdził. Ale ja nie chciałem jej krzywdzić, a jedynie osądzić. Przyznać jej plakietkę „Przyjazna dla środowiska” lub co najwyżej się z nią zaprzyjaźnić.

NADIA z numeru swojego ojca 18:45 Misiu, nie chcesz już ze mną pisać? Szkoda, bo chciałam, byś został moim SMS-owym przyjacielem. A tu się okazuje, że jesteś nie tylko moim. Przykro mi.

MIŚ na numer ojca Nadii 19:37 Czy my się znamy? Być Twoim przyjacielem? Przecież masz tylu wspaniałych naokoło. OK, zostawiam Cię im (oby nie na pożarcie). IJ

MIŚ Na numer Nadii 22:30 Witaj, Pluszaczku. Pewnie to Ty nęknęłaś mnie dziś z nru 602******? Mam 2 pytania: Czy Twój facet zna mój numer i czy czytał moje SMS-y? Trzymcie się ciepło.

Paweł 22:47 Pewnie, że czytam Wasze wiadomości. Nadia notuje je w zeszycie. Ona robi wszystko, by się dowiedzieć, kim jesteś. Uważaj, bo gdy ją poznasz, wszystko się może zmienić.

NADIA Hej, Misiu. Czyżby mój chłopak się do Ciebie odezwał, skoro pytasz, czy on ma Twój numer? Chyba nie chcesz, bym nigdy się nie dowiedziała, kim jesteś. Co robisz w życiu, o czym myślisz?

MIŚ Skąd pomysł, że nie jesteś jedyna? Ktoś mi bluzga, że SMS-uję z jego panną – czy numer 501****** jest Ci znany? Co robię? Myślę. A o kim myślę? O Pani, która właśnie czyta ten SMS.

MIŚ do Pawła Jeśli to nie Ty mi bluzgasz, że SMS-uję z Twoją panienką – to jesteś OK człowiek. Ona mnie nigdy nie pozna, a jeśli nawet, to mam u niej 0,001% szans, więc don't worry.

NADIA U mnie jest trochę dziwnie. Żyję w trójkącie. Mój chłopak wie o Tobie, ale nie dałam mu Twojego numeru. Mam jeszcze kogoś, on zna Twój numer. Nazywa się Kamiński, a jego kuzyn to ten 501******.

MIŚ No to koniec! Kamiński i jego kuzyn obiecali, że zrobią mi krzywdę. To psychol, który na Ciebie nie zasłużył, ale serce nie sługa – no nie?

NADIA 0:03 Koniec? Jaki koniec? Nie odchodź! To, że oni są psycholami, nie oznacza, że ja jestem taka sama. Nie wiem, jak Ty to robisz, że piszesz tak szybko i bezbłędnie!

MIŚ Jesteś cudowna. Chwila z Tobą warta jest chyba śmierci z rąk tamtych. Jak ich dokładnie zwą, bym wiedział, na kogo uważać? Błędy? Co serce dyktuje, jest bezbłędne! Udzielę korepetycji.

NADIA Mam pomysł. Zdradzę Ci, kim są tamci, którzy do Ciebie napisali, ale najpierw Ty mi zdradzisz, kim jest ten, który pisze do mnie, czyli Ty! Wcale nie jestem taka cudowna, widać słabo mi się przyjrzałeś.

MIŚ Jeśli na beep SMS-a serduszko przyśpiesza, przyśpieszy i na żywo. Zapisujesz moje SMS-y, to miłe, ale nie chwal się nimi, bo to wyrok na mnie. Dobranoc, Słodka.

NADIA 0:45 Notuję Twoje SMS-y? Skąd o tym wiesz? Masz podobno 23 lata, więc nie powinieneś się bać moich kolegów. Spotkajmy się, żeby wiedzieli, że i Ty jesteś moim kolegą. Śnij słodko, Misiu.

MIŚ Masz w domu szpiega, który donosi Twojemu Panu. Nie lubię wrogów, a on mi Ciebie bez walki nie odda (nawet SMS-owo). Opisz, co teraz robisz, tak jak chciałbym to usłyszeć...

NADIA 1:05 Wolę nie pytać, co lubią słyszeć o tej porze duzi chłopcy, więc napiszę tak: Huśtam się w bujanym fotelu, podrzucam do góry malutką piłeczkę i zastanawiam się, kiedy się ujawnisz.

MIŚ Buuu... Dlaczego ja nie jestem tą malutką piłeczką, tylko żółtawym misiem? Twój Pan też lubi piłki? A ja wyobrażam sobie woń Twojej pościeli... Dobranoc, Ślicznoimienna.

Paweł 1:23 Przed chwilą, gdy pisałeś sobie z Nadią, ona rozmawiała ze mną przez telefon. Wiem, o czym pisaliście. Trochę Ci się wszystko myli. To ja jestem jej chłopakiem!

NADIA Żółte Misie są najsłodsze, a Ty jesteś dla mnie już kimś więcej. Piłkę kozłuje Paweł, on na pewno nie SMS-uje do Ciebie. Może teraz coś o Tobie? Gdzie się uczyłeś, gdzie usłyszałeś, jak się nazywam, kto Ci o mnie opowiada?

MIŚ Twe imię zbyt piękne, by go nie znać. Wiem więcej, ale nie wszystko naraz. Z kim rozmawiasz tak późno przez telefon? To on Ci dyktuje SMS-y? Bądźmy dla siebie, bez świadków.

MIŚ do Pawła Wyjaśnij mi – czy to Ty jesteś koszykarzem? Czy panowie 602****** i 501****** chcą mi naprawdę zrobić kuku? To Nadka im się chwali SMS-ami czy ktoś inny przecieka?

NADIA 1:50 Sama sobie dyktuję! Niech będzie bez świadków, obyś i Ty ich nie miał. Mam nadzieję, że się opłaci utrzymać Cię jako słodką tajemnicę i że nie zbankrutuję, zanim Cię poznam.

MIŚ OK. Zamknij już swe śliczne brązowe oczka, by nie były czerwone, bo może właśnie dziś ponownie w nie spojrzę? Dobranoc. Snów kolorowych życzę. Miś

Paweł 2:10 Ci dwaj to jej koledzy. Pytała ich o właściciela Twojego numeru, ale go nie znali. Nie wiedzą, o co chodzi. Nie bój się, oni są mocni tylko przez telefon.

Paweł Nie zrobią Ci nic. O Waszym pisaniu wiemy tylko Nadka, Ty i ja. Nie zdradź mnie, bo ona mnie przeklnie. Gdy widzę, jak cieszą ją Twoje SMS-y... Trochę jestem zazdrosny.

Paweł Nie złap się na jej triki, ona zrobi wszystko, aby Cię znaleźć! Tak, to ja gram w koszykówkę.

MIŚ do Pawła 2:25 Nie znam Cię, a polubiłem. Dzięki za pełen obraz wydarzeń. Jej mina, gdy się dowie, kim jestem, jest warta wszystkiego. Nawet linczu za rachunek. Śnijmy o niej obaj.

Paweł, Paweł – niepoprawny optymista. Nie wiedziałem wtedy o nim nic. Nawet tego, kim jest dla Nadii. SMS-owo wydał mi się jej bratem, był zbyt uprzejmy jak na konkurenta. Z jej opisu wnioskowałem, że to Kamiński jest jej chłopakiem, a Paweł najwyżej kolegą. Czy tak do końca się pomyliłem? Polubiłem Pawła za te kilka SMS-ów. Robił wszystko dla swojej kobiety, by była szczęśliwa. Czy będzie miał powody, by dalej być o mnie zazdrosnym?

Nadia, dobrze wiedząc, kim są jej koledzy-psychole, daje mi gwarancje bezpieczeństwa. Uspokaja, że nic mi nie grozi, bo przecież jestem dużym chłopcem. Nie obchodzi ją, że może oni i tak już mnie za coś nie lubią. Jej koledzy lubią nie lubić. Robi wiele, by mnie poznać, i niezbyt ją obchodzi, co będzie ze mną później. Zachowuje się jak treser tygrysów, który znając swoje kociaki, udaje zdziwionego, gdy te atakują obcych. Z opisu kolegów Kamińskiego i ich SMS-owego języka wywnioskowałem, że chyba w tygrysiej klatce byłbym bardziej bezpieczny niż w ich towarzystwie.

8.06.2000

NADIA 20:16 Brawo, spóźniłam się na lekcje! Domyślam się, czemu nie chcesz się ujawnić. Robisz sobie ze mnie jaja i boisz się, żebym nie odgadła, kto ze mnie tak głupio żartuje. Czyż nie tak?

MIŚ Serduszko mam szczere, ale wiem, że dzień naszego spotkania będzie dniem naszego końca. Piszę tylko z Tobą i nieładnie, że nasyłasz na mnie obcych. Ale Tobie wybaczę.

NADIA Błagam, nie kracz! Dlaczego dzień naszego spotkania miałby być naszym końcem? Nie spotkałam jeszcze nikogo piszącego tak jak Ty i na pewno nie zechcę utracić takiego Skarbu.

MIŚ Lubisz moje SMS-y, ale reszty chyba nie polubisz. Ocenisz okładkę, a treść rzucisz jak podartego misia w kąt. Mnie się kocha lub nienawidzi. Smutny Miś

NADIA 21:14 Jeśli chciałeś mnie urazić, to Ci się udało. Skąd wiesz, że zechcę Cię stracić? Właśnie że nie zechcę! Nie decyduj za mnie! Nabierz odwagi, by się spotkać, a sam się przekonasz!

MIŚ Czytam nie tylko SMS-y, ale i myśli. Tak chciałbym się mylić. Wyobraź sobie, kim byś nie chciała, żebym był, i że nim właśnie jestem.

NADIA Obyś nie był moim natrętnym sąsiadem albo muchą, której nie mogę uśmiercić i która nie pozwala mi usnąć. Nieważne, kim się okażesz, będę się cieszyć tym, że wreszcie jesteś.

MIŚ Choć nie jestem muchą, też nie pozwoliłbym Ci zasnąć... :) Znów chyba nie jesteś sama? Ale zazdroszczę tym, którzy znają Cię na żywo. Miś

NADIA Więc i Ty poznaj mnie na żywo. Właśnie jestem sama i to w całym domu. Robisz coś w tej naszej Włodawie czy się nudzisz? W jakich miejscach zabijasz czas?

MIŚ We Włodawie się nudzę! W wolnym czasie SMS-uję z ciekawą Osóbką. A co, jeśli złamiesz mi serce? Gdy stracę Ciebie, zamilknę na wieki. Podejmiesz to ryzyko?

NADIA 22:00 To nie ryzyko, bo nic Ci nie złamię. No, może przez przypadek jakąś kończynę, ale nigdy nie serce! SMS-uję z numeru Taty, bo sama zbankrutowałam! Mogę wiedzieć, gdzie teraz jesteś?

MIŚ Jestem teraz w tym SMS-ie. Wiem, że zrobisz wszystko, by mnie zdemaskować, a potem: Hasta la vista, Misiu! Krzywda to rzecz względna, czasem samo spojrzenie zabija.

NADIA Dlaczego masz takie negatywne podejście do życia? Pozbądź się kompleksów. Zauważ, że świat jest kolorowy! Zdejmij czarne okulary i namaluj swój świat na nowo, tysiącem barw.

MIŚ Jeśli w życiu jesteś tak cudowna, jak Twe SMS-y, to chyba się w Tobie... Śpij już, by śliczna główka odetchnęła i ciałko odpoczęło. Dobranoc, Nadio. Twój Miś

NADIA 23:03 OK, zaraz się kładę. Musisz mi jednak przysiąc, że wkrótce odważysz się ze mną poznać. I skąd myśl, że jestem cudowna? Śnij kolorowo, mój podbiegunowy Misiu.

Dzień naszego spotkania... Wiedziałem, że Miś będzie żył do chwili, w której Nadia dowie się, kto nim jest. Rozczarowanie moją osobą okaże się tak wielkie, że sama bardziej ode mnie pożałuje nadejścia tego dnia. Nie pomoże całowanie w czoło, w policzek, w... Nie przemienię się w pięknego księcia. Od kogoś ładnie piszącego oczekuje się ładnej powierzchowności. Ale czy gdybym był piękny, marnowałbym czas na jakieś tam SMS-owanie?

Jak miałem nie być zakompleksiony, skoro już od najmłodszych lat ze wszystkich stron słyszałem: Boże, widziałaś go?! Wytykało mnie więcej palców, niż potrafiłem zliczyć. Czułem się gorzej od skazańca stojącego przed plutonem egzekucyjnym. Pluton lufami karabinów wskazuje tylko raz i to o wiele mniej boleśnie. Zatem zacząłem postrzegać siebie tak jak trzydziestokilogramowa anorektyczka, której się wydaje, że jest potwornie gruba.

Trudno opisać, czym jest życie człowieka, który nie może wyrażać emocji mimiką. Który nie może szczerze się uśmiechnąć. Nie da się cieszyć życiem, jeśli nie ma czym tej radości uzewnętrznić. Nie jestem psem, by okazywać radość machaniem ogonkiem, bo niestety, ogonek mi nie wyrósł. A przynajmniej nie z tej strony...

Nie każdy może malować swoje życie tysiącem barw, bo niektórzy rodzą się daltonistami. Ciekawe, jakie farbki wyciska dla mnie ze swych kolorowych tubek Nadia? Czarny to też kolor.

Nie każdy może być kowalem swojego losu. Ja, niestety, jestem jednym z tych niekażdych...

Dziś po raz pierwszy się minęliśmy. Po raz pierwszy od 1 czerwca, od momentu rozpoczęcia naszej dziwnej znajomości. Ona poruszała się szybkim autem, ja szedłem szybkim krokiem. Spojrzałem na nią, ale tak obojętnie, że nie zwróciła na mnie uwagi. Może nawet zwróciła, ale nie jak na kandydata na Misia, a najwyżej jak na nawiedzonego fotografa. Wiedziałem, że nie mogę na nią nachalnie patrzeć, by nie wzbudzać podejrzeń. Wszystko trwało tylko sekundę, a ja poczułem to dziwne coś, które spowodowało, że krew zaczęła szybciej przedzierać się przez tętnice. Nadia zawsze jeździła ze wzrokiem skierowanym przed siebie, jak żołnierz na defiladzie, a dziś było inaczej. Cieszyło mnie to, bo wiedziałem, kogo szuka, i ciekawiło, kiedy znajdzie...

Mój kolega David zna połowę populacji Włodawy, a więc także i Nadię. Uspokoił mnie, że jej chłopak jest bardzo miłym człowiekiem, koszykarzem w poznańskim klubie, dlatego rzadko bywa w naszym mieście. Davidowi Nadia wydała się miła, ciekawa w rozmowie, ładna. Bardzo dobrze mu się z nią tańczyło na studniówce. Ona doskonale i efektownie tańczy. Wreszcie znalazł się ktoś, kto dobrze mówi o Nadii. Czyżby to był precedens?

David jest muzykiem, gra w pubie. Co rano będzie mi dostarczał wiadomości o Nadii. A raczej to ja będę z niego wyciągał wszelkie o niej informacje. Każdy mój kolega, który się dowie, z kim piszę, będzie mi pomagał śledzić poczynania Nadii. Będzie do mnie dzwonić i SMS-ować, gdzie ją właśnie widzi, z kim ona jest, co robi. Dowiem się o większości jej kroków – to zaleta takich małych miast. Już tego dnia David obiecał mi, że powie do niej „misiu” i zaobserwuje jej reakcję.

9.06.2000

NADIA 22:54 Hej, Misiaczku! Chyba jeszcze nie śpisz? Wpadam w jakiś dołek i chcę, byś napisał mi coś, co mnie rozweseli. Oby tylko nie takie depresyjne wiadomości jak ostatnio.

MIŚ 23:42 Witaj, Słodka! A cóż to lub któż to wpędził w dołek moją biedną Nadkę? Mam łopatkę, ale na odległość bardzo trudno zasypać nią dołek. A jak minął dzień?

MIŚ 1:30 Tak mi przykro, że nie zjawiłem się wcześniej, że nie podałem Ci mej pomocnej łapki. Proszę, napisz mi rano, że wybaczasz. Sweet dreams. Twój dzielny Miś Podróżnik

„Hej, Misiaczku!” Jak miało się nie cieszyć moje samotne serduszko na taką wiadomość? Dla innych byłem Aniołkiem, Czarodziejem, Duszkiem, Serduszkiem, Skarbem czy Panem Literką, niestety, zawsze byłem nim SMS-owo. To smutne, że tylko tak docierały do mnie piękne dla mnie słowa.

10.06.2000

NADIA 11:00 OK, wybaczam, ale żeby mi to było ostatni raz. ;-) Życie mnie przerasta, nic się nie dzieje tak, jak bym chciała. Chyba chcę umrzeć albo zacząć żyć od nowa.

MIŚ 12:25 Czyżby to kryzys wieku średniego? Nie jest ważne, po co żyjesz, ale dla kogo! A ja nocami uwalniam mojego astrala i przemierzam świat i okolice. Bywam i w Twoim pokoju.

NADIA Nie wiem, dla kogo żyć. Może nie mam dla kogo? Mam się powiesić albo rozbić samochodem? To chyba grzech tak myśleć, ale to właśnie wykrzykuje moja dusza. Chyba jestem pierdolnięta.

MIŚ Nie masz dla kogo żyć, więc witaj w klubie. Nie pisz o sobie tak brzydko, inni i tak zrobią to za Ciebie. A może to tylko Twoja gra? Cóż Cię tak zdołowało? Szkoła?

NADIA Czyżbyś był tym, dla którego mam żyć? Kłopotów narobiłam sobie sama, i to większych, niż myślałam. To są kłopoty uczuciowe. Nie narzucam Ci się, Misiu?

MIŚ Ty się narzucasz? Nigdy! Mam nadzieję, że me literki nie są powodem tych kłopotów. Może nieprzypadkowo los nas ze sobą połączył.

NADIA Podobno nic nie dzieje się przypadkiem. Jakbyś się odsłonił, ukazał prawdziwą twarz, może miałabym łatwiej? Masz czas wieczorem? Może się dzisiaj poznamy? Proooszę...

MIŚ Miś ma jedno marzenie. Podchodzisz do niego na ulicy i mówisz: „Witaj, Misiu – to musisz być Ty”. Gdy serce stanie się Twym drogowskazem, wtedy się spotkamy. Próbuj...

NADIA Nie mogę! Ale Ty masz zajebisty styl. Pewnie czytasz dużo książek? Nie odważę się podejść, nie wiedząc, do kogo. Daj mi jakiś znak, bo będziesz czekał przez lata.

MIŚ Na Ciebie warto czekać, nawet lata! Wskazówka: Me serce napędza B Rh+, to pozwala mi się dostrajać do rytmu Twego serduszka. Styl wypowiedzi = dobra szkoła średnia.

NADIA Ale mi pomogłeś tą podpowiedzią! Chociaż teraz wiem, gdzie zgłosić się po dawcę krwi B Rh+. Która szkoła średnia? Ogólniak? Który numer? Jaki rocznik? Profil humanistyczny?

MIŚ Może nie ogólniak, może nie we Włodawie – proszę, nie pytaj. Nie podejdziesz do mnie w ciemno. Jesteś kobietą, masz intuicję... Czekam co dzień, nie śpiesz się.

NADIA I znów mam puste konto. Przez Ciebie zbankrutuję! Muszę nieźle nakombinować, by mieć na SMS-y do Ciebie. Jestem małą kobietą o małej intuicji, więc nie liczę na nią.

MIŚ Uzależniam, więc uważaj! Dajmy szansę żywym przyjaciołom, by mogli z nami pobytować. Ciekawe, czy kiedyś będę się mógł do nich zaliczać?

NADIA 15:00 To, kim dla mnie będziesz, zależy także od Ciebie, Poziomeczko!

Frustratka? Ta, która ma prawie wszystko, nie może odnaleźć sensu życia? Ma kochającego chłopaka, szczęśliwą i pełną rodzinę, zdrowie, urodę, pokaźne kieszonkowe i jeszcze jej źle! Dawno powiększyłaby grono aniołków, gdyby musiała przeżyć choć jeden dzień, będąc na moim miejscu.

Kiedy się poznamy? Gdybym ja miał o tym zadecydować, to nigdy! Jestem bardzo niezdecydowany. Sam nie podejmuję ważnych decyzji. Stawiam kwestię i określam warunki jej rozstrzygnięcia. Na przykład: Wychodzę dziś z domu, jeżeli pierwszym samochodem, jaki zobaczę, będzie auto produkcji polskiej, to... Głupie, ale działa.

Gdy w ten sposób rozstrzygałem kwestię, czy mam przedstawić się Nadii, los zawsze odpowiadał, bym tego nie robił!

11.06.2000

NADIA 2:59 Widzisz, która godzina? Wracam z dyskoteki i jeszcze muszę przemknąć do swojego pokoju, nie budząc rodziców. Pewnie Ty już kolorowo śnisz? Opiszesz mi swe sny?

MIŚ 11:40 Twój Miś dziś nie miał snów. Zawsze Cię do nich zapraszam, ale Ty nie przychodzisz. A cóż porabiałaś o 3:00? Pewnie nocne disco? Jak zamierzasz spędzić niedzielę?

NADIA Taaak, disco. Jeszcze nie ochłonęłam po gorącej nocy, więc zaraz wybieram się nad zalew. Może i Ty byś przyjechał do Osowej? Ja tam będę. Zapraszam!

MIŚ Palladium? Elektrownia? I już życie jest piękne. Nie odwiedzę Osowej, ale domyślam się, co stracę. Miś jest polarny i nie lubi lata. Uważaj na słońce, moja Skwareczko.

NADIA 22:37 Chyba jestem albinoską, nic a nic się nie opaliłam. I po co się tak prażyłam i topiłam w brudnej wodzie? Widzieliśmy się ostatnio, Misiaczku? A jeśli tak, to kiedy?

MIŚ Nawet nie wiesz, jak mi serduszko puka, gdy się mijamy. Kiedy? Może nawet i dziś. Gdybym to ja smarował Cię olejkiem, opalenizna byłaby gwarantowana.

NADIA Dlaczego utrudniasz? Nie umiesz odpowiedzieć „tak” lub „nie”? Zaczynasz mnie denerwować, czuję się osaczona jak mysz. Niezbyt pasuje mi taka zabawa! Chcesz robić sobie zbitę, to rób, ale nie ze mnie!

MIŚ I po co te nerwy? Jeśli uważasz mnie za zbitoroba, to zaśnij, a gdy się rano zbudzisz, pomyśl, że byłem tylko snem. A łączyło nas 98 SMS-ów. Dobranoc. Śpij słodko.

NADIA Policzyłeś nasze wiadomości? Chyba naprawdę wolałabym, żebyś okazał się snem, ale zbytnio wrosłeś w moją codzienność i obawiam się, że już na stałe. Nie obudzę się z Ciebie.

Nadia dzwoni

MIŚ 23:55 Ten jest setny. Zapisuję. Dziękuję, że tyle ze mną wytrzymałaś. Po to umiemy marzyć, by życie nie było tylko zmaterializowane. Proszę, nie nalegaj. Twój Miś

NADIA Marzyć? Czy jeszcze potrafię? To nieuczciwe, bo ja jestem realna. Możesz na mnie patrzeć, możesz mnie usłyszeć, dotknąć, znasz moje imię. Zatem nie mów mi o materii!

MIŚ Racja, ale ktoś musiał zacząć. Dotknąć Ciebie – mogę jedynie pomarzyć! Każdy umie marzyć! A zapisuję Twe SMS-y, bo cierpię, gdy muszę kasować Twe słowa.

Paweł 1:05 Rozmawiałem z Nadką. Jest cholernie zła na Ciebie. Ostatnio nawet mnie trudno się z nią dogadać. Pewnie to wina pogody.

MIŚ do Pawła Witaj, Pawle. Taaak, pewnie to upały ją wkurzają! Tak ładnie razem szliście przez miasto, że aż żal ingerować. Powiedz słowo, a „odejdę”. Dobrej nocy.

MIŚ 1:50 Ja Cię kocham, a Ty śpisz... Lubię Pawła, a póki jestem tylko SMS-owy, on mnie toleruje. Więc zostanę SMS-owy, a jeśli Cię to nudzi – zniknę jak zły sen po pobudce.

Kończy się Nadii cierpliwość. Ciekawe, czy to rzeczywiście brak cierpliwości czy także żal marnowanych pieniędzy. Oboje mieliśmy telefon na kartę, a więc z limitami pieniężnymi. Ile jeszcze mi poświęci, skoro w dziesięć dni wydała na mnie już 37 zł, wysyłając 49 SMS-ów? Wybiła nam pierwsza SMS-owa setka, a ja zadawałem sobie pytanie, ile ich jeszcze przed nami.

Oczywiście, że zapisywałem każdy swój i jej SMS. Zapisywałem każdą taką SMS-ową znajomość. Niektóre historie liczą tysiące SMS-ów. Ta dotyczy Nadii, a przecież mogłaby dotyczyć każdej jej poprzedniczki. Co takiego się wydarzyło, że piszę o Nadii...

A wydarzyło się wiele. Sprawdźcie jaką siłę mają słowa i do czego mogą doprowadzić.

Zapraszamy do lektury książki Daniela Senderka „SMS – Słowa Mają Siłę”.