|
|||||||||||
|
| |||||||||||
Wydawnictwo Do
Ostatnia aktualizacja: Zgodność ze standardami: XHTML 1.0 CSS 2.1 | Fragmenty książki Przedstawiamy fragment książki Ewy Złotowskiej „Największe miłości świata”.
Każdego wieczora, kiedy ptaszki już spały, prowadziliśmy z Felusiem długie rozmowy o naszym wspólnym życiu i o tym, co się w ciągu dnia wydarzyło. A ponieważ był bardzo inteligentnym pieskiem, zadawał mnóstwo pytań, na które musiałam odpowiadać. Poza tym w ogródku i na spacerach mieliśmy lekcje przyrody, w domu zajęcia kulinarne i teorię życia. Jeździliśmy autem do znajomych. Chodziliśmy razem do sklepów. Parę razy udało mi się coś kupić bez kolejki, bo wchodziłam ze szczeniakiem na rękach, mówiąc zgodnie z prawdą, że jestem uprzywilejowana, bo z dzieckiem na ręku. Feluś poznawał świat, był pełen miłości i ciekawości, kompletnie pozbawiony agresji. Wieczorem opowiadałam mu bajki na dobranoc, w których występował zły rycerz Dick (wróg z sąsiedztwa), na co Feluś powarkiwał, Królewna Rózia (ukochana wówczas suczka z działki) – wtedy Feluś merdał ogonkiem, no i oczywiście dzielny i szlachetny rycerz Felinek – Feluś dumnie poszczekiwał. Wszystko było po to, żeby sprawdzić psią pamięć i prawidłowość reakcji. Śpiewałam mu także kołysanki np.:
„Na Felusia z popielnika Niektórzy znajomi pukali się w głowę, obserwując moje zajęcia pedagogiczne, ale olewałam to dokładnie, ponieważ piesek rozwijał się pięknie. Rósł jak na drożdżach, karmiony tym, co można było kupić bez kartek. Uwielbiał biały serek oraz warzywa i owoce z ogródka. Nauczył się wykopywać marchewkę, pojadał świeżą trawkę i popijał z apetytem wodą z beczki wkopanej pod pompą pełnej gnijących liści, robali i larw komarów. Któregoś ciepłego dnia Feluś zapytał: – Cemu nie jedziemy do ogjudka? – Muszę dziś posprzątać i osłonić książki, bo ptaszki okropnie je obdziobują. Trzeba zdążyć, zanim małe zaczną fruwać. A co ty tak seplenisz? – Zgubiłem ziąbulka. – A którego? – A kiełka. – Mojego kochanego kiełka? Kiedy to się stało? – Wcojaj na patycku. Tym duzym. – No, widzisz. Mówiłam ci, żebyś nie był taki ambitny i nie ciągał konarów. Ale jeśli go zgubiłeś, to jak poprosimy Wróżkę Zębuszkę o prezent? – Jaką Zębuskę? – Wróżka Zębuszka daje ludzkim dzieciom pieniążek w zamian za mleczny ząbek. Chyba psim dzieciom też powinna coś dawać. – Ja pjosę o duzy kieł – powiedział Feluś i podniósł z przejęcia jedno uszko do góry. Wciąż się zastanawiałam, jak będzie wyglądał dorosły Feluś. U psów rasowych to wiadomo, a tak zwane wieloowocowe często zaskakują właścicieli. Ma to oczywiście swój urok i porusza wyobraźnię. – A jakie chciałbyś mieć uszka? Uszka klapuszka czy uszka stojące? – Wsysko jedno. Mogą być klapuska. – A chcesz być dużym pieskiem czy średnim? – Duzym z duzymi łapami i bajdzo sijnym. – Masz rację. Przyda nam się ktoś duży i silny w rodzinie. Feluś popatrzył na mnie znacząco. – Djacego ja nie mam pana? Wsyskie pieski mają i panią, i pana, a ja jestem siejotką. – Nie jesteś żadną sierotką, a już na pewno nie możesz powiedzieć, że się tobą nie zajmuję. Jesteś moim skarbem, wyprowadzam cię na długie spacerki, rzucam ci patyczki, że mało mi się ręka nie urwie. – Aje panowie ziucają dajej. – Panowie na ogół wcale nie rzucają, tylko palą papierochy i kompletnie nie zwracają uwagi na to, co robią ich pieski na spacerach. Feluś westchnął cichutko. Zrobiło mi się przykro. Wzięłam go na kolana. – Wiem, pieseczku, że brak ci pana, ale niedawno jednego się szczęśliwie pozbyłam między innymi dlatego, że bał się piesków. Może znajdziemy kiedyś jakiegoś fajnego faceta i może on będzie miał milusią suczkę. Co ty na to? A teraz obejrzymy malutkie papużki. Albin rano powiedział, że możemy je wyjąć z budki i powąchać. Feluś pomerdał ogonkiem, a ja wyjęłam pisklaki i położyłam na ręczniku. Miały już piękne kolorowe piórka i wciąż otwarte dzioby. Zastanawiałam się, czy je w ogóle zamykają. – Patrz, wciąż są głodne. Biedna Zuzanka musi się napracować, żeby je wykarmić. Zuzanka z przerażeniem patrzyła, jak szczeniak zbliża się do piskląt, a Albin – mimo wielkiego zaufania – siedział na drążku gotowy do ataku. – Cy one jedzą mięsko ajbo kostecki? – zaniepokoił się Feluś. – Ależ skąd! Przecież widzisz, że karmię je wyłącznie ziarnem. – Djacego one tak stjaśnie śmiejdzą? – No, mają troszkę intensywny zapaszek. Ale wszystkie dzieci tak pachną. – Fuj! Aje smjód! – Ojej! Ty też przez dwa miesiące śmierdziałeś sikami, a ja cię całowałam, nie polewając uprzednio perfumami. Więc nie przesadzaj. Masz zapamiętać, jak pachną twoje domowe ptaszki i nie wolno ci ich krzywdzić. Spać razem nie musicie. – Moze będzie z nich pozytek psy łapaniu pcheł? – pocieszył się byle jak. Po paru dniach pisklęta wyszły z budki. Zuzanka nie posiadała się ze szczęścia, a Albin z dumy. Feluś pozwalał im siadać na swojej misce i lądować przed swoim nosem. Czasem udawał groźnego psa – papużki udawały, że się go boją – ale przecież wiadomo, dzieci się dogadają. Na mnie spadł obowiązek znalezienia chętnych na młode ptaszki, co nie było rzeczą łatwą. A w domu gwarno było! Oj, gwarno! I mieszkanie wyglądało jak scenografia po ostatnim klapsie horroru Hitchcocka „Ptaki”. Okazało się na szczęście, że mam dobrą rękę i po dwóch miesiącach młode ptaszki rozprowadzone były po znajomych. Rozstawałam się z nimi, obficie lejąc łzy, a potem zabrałam z klatki budkę lęgową, żeby Albin nie przesadzał z ilością potomstwa. Dowiedziałam się bowiem od fachowców, że budka lęgowa zawieszona w klatce prowokuje ptaki do znoszenia jajek. Kończyło się lato i zostaliśmy we czwórkę. Zbieraliśmy plony z ogródka. Feluś stał się oczkiem w głowie mojej mamy, która wcześniej – dowiedziawszy się, że będę miała pieska – zakrzyknęła razem z moją siostrą: – Pies to obowiązek! Trzeba z nim na chodzić na spacery! Gotować! Zupełnie jakbym o tym nie wiedziała... Potem jeszcze krzyknęły: – Na nas nie licz! A potem się zachwyciły. Podobne okrzyki wydawały, kiedy je poinformowałam, że kupiłam działkę. Darły się jedna przez drugą: – Ty wiesz, ile to roboty?! Jak niszczy ręce?! Ogród trzeba uprawiać! Dbać od wiosny do jesieni! A potem nie mogłam ich stamtąd wyrzucić. Tak harowały. | ||||||||||