Wydawnictwo Do

Marek Ryćko

Ostatnio wydane
Książki
Zapiski książkoroba
Piotrków nie tylko Trybunalski
Cytryna
Człowiek i jego znaki
Ile kosztuje fotel burmistrza?
Największe miłości świata
Zbyt duża różnica płci...
Spis treści
Od Autora
Od Wydawcy
Recenzja w „Rzeczpospolitej”
List czytelniczki
Autor
Opinie o Autorze
SMS – Słowa Mają Siłę
Pani Magdo pani pierwszej to powiem...
Autorzy
Nasza firma
Informacje dla przyszłych Autorów

Wydawnictwo Do
Marek Ryćko
telefon: (0 22) 824 05 07
faks: (0 22) 824 05 02
e-mail: do@do.com.pl

Ostatnia aktualizacja:
29 listopada 2006 r.
godzina: 12:31

Zgodność ze standardami:

XHTML 1.0   CSS 2.1
 

Fragmenty książki

Przedstawiamy fragmenty książki Adama Hanuszkiewicza „Zbyt duża różnica płci...”.

Chłopców uwodzą ciotki

Pierwsze prawdziwe kontakty z kobietą wiążą się z moją młodziutką ciotką. Gdy wybuchła wojna, przyjechało do nas ośmioro kuzynów ze Śląska, z rodziny ojca, plus dwanaścioro znajomych – żeby przeczekać najgorsze. Spali na podłodze, a rano wychodzili na miasto, żeby coś zarobić. Matka z ojcem szli do sklepu, ja zostawałem z ciotką w domu. Sam.

W kontaktach z moją ciotką nie było niczego mitycznego – po prostu pozwalała mi całować swoje nagie piersi, póki nie nakrył nas wuj! Nie tyle ja, piętnastoletni, chociaż nad wiek wyrośnięty chłopak, ile ona musiała się gęsto przed nim tłumaczyć, że w tej niewinnej zabawie, jak powiedziałby Strindberg, nie było niczego zdrożnego!

Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że dorastających chłopców najczęściej uwodzą ciotki.

Złodzieje a filozofia

W zasadzie kłamstwo kłamstwu nierówne. Ale czy można, na przykład, oszukiwać złodziei w celu ochrony swojego mienia? Profesor Tadeusz Kotarbiński był zdania, że nie można.

Kiedyś Profesor wybrał się wieczorem z żoną do teatru. Pani Kotarbińska zostawiła w mieszkaniu zapalone światło, żeby zmylić potencjalnych włamywaczy. Przed domem Profesor machinalnie spojrzał w górę:

– Zapomniałaś zgasić światło!

– To ze względu na złodziei.

Kotarbiński popatrzył na nią z wyrzutem:

– Heleno, to ty chcesz oszukiwać ludzi, sugerując im, że jesteśmy w domu?

– Chciałam tylko odstraszyć złodziei!

– Złodziei też nie wolno oszukiwać! Proszę, zgaś światło!

Tak mógł powiedzieć tylko prawdziwy filozof!

Cały harem w jednym ciele

W kobietach drzemie zarówno kreatywność, jak i destrukcja. W naprawdę interesujących paniach obie te cechy występują równocześnie. To fascynujące, ale we współżyciu z taką bosko-diabelską istotą mieszanka ta okazuje się wybuchowa! Zresztą, co ja mówię? Tylko dwie skrajności w kobiecie? Ze dwadzieścia skrajności! Mężczyzna czuje się tak, jakby jednocześnie żył z dwudziestoma kobietami na wulkanie!

Gdy obcuję z taką dwoistą kobietą, odnoszę wrażenie, jakbym miał do czynienia z całym haremem. Tyle że w haremie wzywa się wybraną, a tu zwala ci się nagle na głowę spośród dwudziestu twoich małżonek najczęściej nie ta, na którą właśnie miałbyś ochotę! Rozmawiasz z piętnastką, a odzywa się siódemka! Chcesz iść do łóżka z gorącą piątką, a wskakuje ci do niego zimna ósemka! Nie wiesz, kiedy tamta się kończy, a ta zaczyna! I to wszystko w jednym ciele! „O, Mojżeszu!” – jak woła w pewnym przedstawieniu Woody Allen. Ale jak ktoś ma już taką gimnastykę za sobą, to żadna kobieta mu niestraszna.

Kościół, burdele i przepływ pieniędzy

W Rzymie po raz pierwszy usankcjonował się podział na małżonki i niemałżonki, czyli dziwki.

Trzeba było stworzyć burdele. Święty Tomasz napisał, że są one potrzebne ludziom jak kloaki, bo inaczej brud ich zaleje. Opierając się na opinii tego świątobliwego męża, zaczęto tworzyć owe przybytki, które najczęściej stanowiły własność... Kościoła!

Później jeden z papieży próbował tę zarazę burdelową wyplenić, ale już nic nie wskórał. Gdy w pewnym momencie udało się zminimalizować to zjawisko, zaprotestowały... rady miejskie, gdyż kawalerowie zaczęli dobierać się do żon czcigodnych patrycjuszy! Okazało się, że burdele stanowią mimo wszystko mniejsze zło – zapotrzebowanie na pozamałżeńskie uciechy nigdy nie maleje.

To już jest życie

Nie wierzę w czas przeszły ani przyszły. Znam jeden czas – teraźniejszy. Nie wybiegam myślą do przodu ani się nie cofam. Może to błąd, bo w obcowaniu z drugim człowiekiem stosunek do przeszłości i przyszłości jest bardzo ważny. Ja żyję zgodnie ze stwierdzeniem Einsteina, że największym złudzeniem ludzkości jest wiara w czas przeszły i przyszły, których nie ma.

Ona cierpi bardziej niż ja

Jeden z moich znajomych wyjawił mi kiedyś:

– Dziwisz się, że nie rozwodzę się z moją żoną, która wobec świata nie ukrywa nie tylko niechęci, ale wręcz wrogości do mnie. Dziwisz się, że w tej sytuacji mogę mieć dla niej zrozumienie, a nawet czułość! To jest rodzaj miłości aseksualnej – ponieważ od wielu lat nie żyjemy ze sobą – ale jednak miłości. Może byś zrozumiał moje uczucia, gdybyś choć raz późnym wieczorem znalazł się w naszej sypialni, kiedy moja żona układa się do snu i przed samym zaśnięciem potrafi mi powiedzieć: „Jestem za głupia dla ciebie, to jest nasze nieszczęście...”. Albo: „Ty wiesz, że ja cię bardzo kocham...”.

– Niewiarygodne!

– Jak najbardziej wiarygodne! I ja wtedy ją pytam: „Powiedz mi, dlaczego tę swoją czułość sarny zatłukłaś kamieniami, jakimiś strasznymi kamieniami, a ta czułość tam pulsuje pod spodem! Dlaczegoś to sobie zrobiła?”. A ona zamiast odpowiedzieć – już śpi! I to, co mówi w półśnie, nie kontrolując każdego słowa, w niej kocham! Mam przecież świadomość, że ona cierpi bardziej niż ja.

A co chciałbyś usłyszeć?

Jeden z moich znajomych podejrzewał, że żona go zdradziła, ale nie był tego pewien. Zapytał ją wprost: „Zdradziłaś mnie?”. A ona na to: „A co chciałbyś usłyszeć, to tak ci powiem”.

Jak stwierdził bohater jakiegoś angielskiego filmu: „Mąż powinien mieć wyrobione zdanie o wierności swojej żony – wolno mu się mylić, nie wolno mu się wahać”.

Ostatnie moje wcielenie

Wyznałem kiedyś pewnemu Hindusowi, że mam skazę: nie umiem poczuć, iż coś jest moją własnością. Dotyczy to również moich żon. Nigdy nie traktowałem ich jak swojej własności. Kiedy jedna z nich mnie zdradziła, powiedziałem: „Idź do tamtego; chcę, żebyś była szczęśliwa”. Nie wiem, może przejawia się w tym słabe ego, ale poczucia własności na pewno nie mam.

– Panie Adamie – Hindus na to – my ćwiczymy latami, żeby uwolnić się od materii, a pan ma to już gotowe, wypracowane w poprzednich wcieleniach. Z tego, co pan powiedział, wynika, iż obecne wcielenie jest prawdopodobnie pańskim ostatnim. Bo to przywiązanie do materii, przykucie do ziemi nie pozwala naszym duszom uwolnić się od niej i wznieść ku temu, co wy nazywacie Niebem, a my Sferą Szczęśliwości.